Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Co w TV piszczy

Nareszcie! Nareszcie mogę do Was napisać, mój laptop po tygodniu wrócił z naprawy, a ja wróciłam z upalnego weekendu nad jeziorem :) Wprawdzie tydzień to nie wieczność, ale podczas "nieobecności" komputera mogłam zaglądać na Wasze blogi tylko z doskoku, a bardzo chciałam nadrobić zaległości. Nie mogłam też napisać kolejnego posta. Natomiast korzystając z nieswojego, choć co prawda maminego komputera, czułam się zdezorganizowana. Jednak co swoje to swoje :).
Dzisiaj i wczoraj pomimo słońca na dworze, byłam zmuszona zostać w domu - przeziębiłam się. Teraz kuruję się domowymi metodami i mam nadzieję, że szybko mi przejdzie, bo nie chciałabym spędzać nadchodzącego lata w czterech ścianach. 
A w dzisiejszym poście trochę, powiedzmy, nowinek. Nie będą to żadne świeże nowinki, ale raczej nowinki u mnie :) Co poznałam, obejrzałam, zaciekawiło mnie podczas mojej dwumiesięcznej nieobecności na blogu. Garstka opinii i spostrzeżeń.
Zacznijmy od telewizji, która tak na prawdę chyba zdominuje ten post :).

*

Jakiś czas temu, bodajże miesiąc, telewizja AXN wypuściła serial pt. Hannibal inspirowany postacią Hannibala Lectera oraz Willa Grahama z serii książek Thomasa Harrisa (przede wszystkim Czerwony smok). Twórczość Thomasa Harrisa oraz ekranizacje jego książek o kultowym już seryjnym mordercy zjadającym swoje ofiary, Hannibalu Lecterze, są pewnie dobrze znane wielu z was. Teraz zagościł również mniejszym ekranie, w nieco zmienionej wersji.
Zainteresowałam się serialem kiedy oglądając kanał AXN zobaczyłam jego zwiastun. Miał on wejść na antenę telewizji tego samego dnia (zaledwie tydzień po premierze w Stanach Zjednoczonych). Następnie została nadana informacja o konkursie dotyczącym postaci Hannibala. Zadaniem konkursowym było stworzenie jego portretu psychologicznego na podstawie kilku odcinków. Konkurs zaciekawił mnie, toteż na próbę obejrzałam pierwszy odcinek. Pilot okazał się naprawdę interesujący, postanowiłam więc połączyć przyjemne z pożytecznym (a może przyjemne z przyjemnym?) i wziąć udział w konkursie. Byłam oczywiście świadoma, że portret takiego geniuszu jest arcytrudnym zadaniem, dlatego nie nastawiałam się na wiele, ale chciałam wykonać zadanie najlepiej jak potrafię, sprawdzić samą siebie i nie poddawać się z góry stwierdzając marne szanse, a później żałować, że nie wiadomo co stałoby się gdybym jednak wysłała swoją pracę. Żadnego miejsca nie zajęłam, ale nie żałuję :). Dzięki takiej akcji promocyjnej serialu (jak widać skutecznej) miałam szansę poznać bardzo dobry serial, który już teraz oceniam bardzo wysoko.
Główne postaci, zarówno Hannibala jak i Willa Grahama (bardzo dobrze odegrane przez Madsa Mikkelsena oraz Hugh Dancy'ego), a także poboczne postacie stanowią świetny materiał do analizy, jednak producenci serialu nie poprzestali tylko na tym. Każdy odcinek to kolejna historia seryjnego mordercy obalającego przyjęte dotąd motywy. Wszystko to sprawia, że możemy przyjrzeć się bliżej złożoności ludzkiego umysłu i naszym zachowaniom. Niestety nie miałam jeszcze szansy zapoznać się z twórczością Thomasa Harrisa, jednak z opinii, które czytałam, serial to wersja znacznie różniąca się od oryginału. Przedstawia nową twarz Hannibala Lectera. Wiem, ze wielu osobom to nie odpowiada jednak ja uważam, że należy odebrać to jako nową interpretację, odbiegnięcie od utartych wzorców. To serial o mrocznym klimacie, przeznaczony dla widzów o mocnych nerwach. Tych z Was, którzy takie posiadają serdecznie zachęcam do zapoznania się z tą produkcją.

*

Trzy dni temu odbył się 58. finał  Konkursu Piosenki Eurowizji (ESC). Nie wstydzę się przyznać, iż jestem ogromną fanką tegoż konkursu. Wiem jak wiele osób naśmiewa się z niego i zdaję sobie również sprawę z tego, że większość piosenek jest naprawdę słaba. Jednak to wcale nie powstrzymuje mnie przed śledzeniem przebiegu konkursu z uporem maniaka. ESC ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Tworzy jakby inny rodzaj muzyki. Kilka razy zdarzyło się, że słyszałam pewne piosenki i stwierdzałam, że brzmią "eurowizyjnie". Nie da się przyrównać tego do tradycyjnego popu ani innego rodzaju muzyki. I uważam, że nie należy podchodzić do tego zbyt poważnie. Dla mnie muzyka to emocja i należy jej się po prostu poddać, nie zastanawiając się nad jej walorami. Jeżeli przynosi ona radość to nie należy się przejmować tym czy jest dobra, czy obciachem jest jej słuchać. Oczywiście zdarzają się piosenki okropne nawet dla mnie, przy których tylko czekam aż miną. Jednak przy innych, po prostu się bawię. Uwielbiam Eurowizję za tę niepowtarzalną atmosferę, która sprawia, że wszystkie kraje się jednoczą. Pomimo, że stopień rywalizacji jest ogromny, wszystkich łączy miłość do muzyki. Publiczność to ludzie będący fanami ESC od wielu lat i nawet oglądając konkurs na małym ekranie można odczuć wypełniającą ogromną halę radość i ekscytację. Wiele bym dała by znaleźć się pośród tych ludzi. Zawsze z utęsknieniem oczekuję na kolejny finał - kto wygra, kto będzie moim faworytem, jak poradzi sobie państwo z poprowadzeniem uroczystości itd. Szkoda, że już kolejny raz (2 rok) Polska nie bierze udziału w tym wielkim przedsięwzięciu. Choć nasze ostatnie piosenki nie były zbyt dobre to jednak zawsze można było mieć nadzieję, że tym razem zajdziemy dalej. Uważam, że powinniśmy próbować swoich sił. Wycofanie się jest bardzo złą opcją, ponieważ prowadzi do zapomnienia o tym niewielkim (w skali Europy) kraju jakim jest Polska. Powinniśmy być częścią tego, współtworzyć Eurowizję. Poza tym zrezygnowanie z udziału zmusza wielu fanów do oglądania transmisji na oficjalnej stronie konkursu (na co nie każdy może sobie pozwolić przy wolniejszym łączu internetowym) lub szukania zagranicznych programów telewizji satelitarnej. Ponieważ dla mnie jest to coś bardzo ważnego, korzystam z obu opcji, jednak miło byłoby posłuchać naszego polskiego komentarza, a także mieć szansę oddania głosu. Póki co, wszystko leży w rękach TVP i mam nadzieję, że Polska szybko wróci do obiegu (na co niestety szanse są niewielkie biorąc pod uwagę niechęć realizatorów i to jak lekceważone są prośby ich telewidzów, nie tylko w tej sprawie).
Co do tegorocznego zwycięzcy - Emmelie De Forrest z piosenką "Only teardrops" (filmik powyżej) - duńska piosenka nie była ona moim faworytem, ale podoba mi się coraz bardziej. Z pewnością będzie letnim hitem. Pod względem piosenek generalnie nie było niczego wyraźnie wybijającego się z tłumu, ale całość podobała mi się, Szwecja spisała się bardzo dobrze, a prowadząca Petra Mede była cudowną prowadzącą! Na pewno zapamiętam ją na długo, była nie tylko profesjonalna, ale również zabawna (i nie były to żenujące żarciki), poprowadzenie gali w pojedynkę było świetną decyzją, Petra nie potrzebowała dodatkowego wsparcia. A jej występ podczas finału Eurowizji był wspaniały, z klasą, smakiem i humorem. Niczym z dobrego musicalu. Zwykle oczekując na wyniki głosowania byliśmy świadkiem typowych i nudnych już występów z muzyką, tańcem i sztuką, które nie wprowadzały już nic nowego, stały się wręcz typowym elementem, a tym razem pojawiło się coś co oglądało się z prawdziwą przyjemnością.

*

Teraz coś właściwie z ostatniej chwili. Przed chwilą obejrzałam zwiastun filmu Drugie oblicze ( A Place Beyond the Pines), którego polska premiera odbędzie się za kilka dni. Wydaje się naprawdę ciekawy i przejmujący. Dodatkowo zachęca mnie udział Ryan'a Gosling'a w obsadzie oraz Bradley'a Cooper'a, którego także lubię. Film wydaje się być podobny do Drive, a reklamowany jest jako mocniejszy od niego. Cóż, nie wiem czy tego potrzebuję po Drive i jego krwawych scenach, ale film ten był ciekawym obrazem, silnie oddziaływał na emocje a ten rzeczywiście wydaje się nawet lepszym. A co Wy myślicie o jego zwiastunie?


*

I polska edycja programu X Factor emitowanego na entenie TVN przyniosła kilka lat temu ciekawe talenty, a wybór finalisty pomiędzy Adą Szulc, Genkiem Loską i Michałem Szpakiem wydawał się niełatwy. Były to początki programu w Polsce, wszystko było nowe, świeże i ciekawe. Jednak już II edycja programu podobała mi się nieco mniej, nie miałam szczególnych faworytów, choć byłam zadowolona ze zwycięstwa Dawida Podsiadło, które przyniósł mu występ z moją ulubioną wokalistką Katie Melua. Obecnie możemy oglądać III sezon programu (w niedzielę finał), który dla mnie nie reprezentuje sobą nic ciekawego. Program oglądam spędzając czas razem z rodziną, jednak przyznam, że tegoroczna edycja coraz bardziej mnie nuży. Choć lubię uczestników, żaden z talentów ani specjalnie nie zachwyca, ani nie razi. Poziom jest wyrównany i bardzo przeciętny. Być może moje oczekiwania wzrosły, ale co najbardziej mnie irytuje to zmieniona formuła programu.  Już w pierwszym odcinku na żywo zauważyłam, że wszystko jest bardziej dopracowane, ale nie w sposób dobry, lecz przesadny. Wszystko zostało przygotowane jak pod gotowy koncert danego uczestnika, jak gdyby miał za chwilę wyjść z telewizji i stać się idealnie zaprojektowaną gwiazdą wielkiego formatu. Scenografia i choreografia jest już sceniczna. Da się zauważyć jednak, że jest to kreowanie zwykłego uczestnika programu muzycznego na wielką zagraniczną gwiazdę. Tym samym piosenka nie jest jego własną interpretacją, a zwyczajną kopią. I właśnie tydzień temu kiedy uczestnicy odśpiewali polskie piosenki, zrozumiałam istotę problemu. Wówczas wyszli na scenę jak za dawnych czasów, naturalni, skromni, bez zbędnej przesady, a ich wykony wreszcie zabrzmiały tak jak powinny. Wtedy dostrzegłam, że program zaczął zbytnio wzorować się na amerykańskim oryginale. Zabrakło mu tej "polskości". Co prawda nie mam nic przeciwko piosenkom w języku angielskim i zwykle właśnie takich słucham, jednak program do przesady przesiąkł amerykańską kulturą. Choć Ameryka Północna ciekawi mnie, ciekawią mnie mieszkający tam ludzie i chciałabym ją kiedyś odwiedzić, to jednak branża pozyskiwania talentów muzycznych w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie nie zachwyca mnie. Kilkakrotnie oglądałam amerykańską edycję programu i nie kontynuowałam tego później - wszystko wydawało się przejaskrawione, piosenki wybrane spośród najnowszych hitów, rozhisteryzowani uczestnicy, według których ich życie skończy się kiedy odpadną z programu. Każdy kraj ma własną kulturę i uważam, że należy ją zachować. W Polsce tego zabrakło, zbyt wiele rzeczy przejmujemy z Zachodu...

*

Na koniec chciałabym przedstawić Wam pewną reklamę, która jakiś czas temu wycisnęła z moich oczu łzy. Akurat leciała przed filmikiem na Youtube, zaintrygowała mnie, więc nie przewinęłam jej po 5 sekundach i obejrzałam do końca. To wyjątkowa reklama, niezdominowana przez markę, a skłaniająca do refleksji nad sobą. Naprawdę polecam Wam poświęcenie tych kilku minut na jej obejrzenie. Warto.


*

Pierwotnie miałam jeszcze więcej do przekazania, jednak nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę :). Wobec tego postanowiłam, że będzie to jedynie część dotycząca telewizji, mediów. Natomiast w kolejnym poście mała recenzja i być może wkrótce pojawi się kolejny post z takiej serii. Dziękuję i podziwiam tych, którzy wytrwali do końca :). Zaznaczam, iż są to moje subiektywne opinie i każdy ma prawo się z nimi nie zgadzać, to tylko moje odczucia. Wobec tego zapraszam do dyskusji i mam nadzieję, że być może zapoznałam Was z czymś o czym jeszcze nie wiedzieliście :).

sobota, 9 marca 2013

Powrót do dzieciństwa

Zawsze uwielbiałam bajki Disneya. To na nich się wychowałam. Byłam tą szczęściarą z szafką pełną czarnych kaset video w kolorowych opakowaniach :). Wystarczyło wyciągnąć kasetę z pudełka i wsunąć do odtwarzacza video by przenieść się w magiczny świat. Choć nie twierdzę, że obecne bajki dla dzieci są złe, to jednak stare bajki Disneya są najpiękniejszymi historiami jakie można stworzyć, niezwykle mądrymi, pouczającymi i wzruszającymi. Uczą nas miłości. Tutaj nie ma granicy wieku, nie ma też żadnych innych barier. To bajki ponadczasowe. I cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która pragnie wychowywać na nich własne dzieci. Chciałabym aby i one poznały ich piękno i mam nadzieję, że nastąpi czas kiedy bajki te zostaną wydane na DVD, a może podobnie jak Król Lew doczekają się swojej "reaktywacji" na dużym ekranie.
A moja podróż do dziecinnych lat zaczęła się od tego oto filmiku :
Trafiłam do niego właściwie przypadkiem, z ciekawości. I zdecydowanie było warto! Bri śpiewa przepięknie, jestem w szoku jak wiele posiada oktaw głosowych idealnie dopasowując się do wybranych charakterów. Już po obejrzeniu tego filmiku byłam przekonana, że byłaby świetną aktorką głosową, a po zapoznaniu się z resztą jeszcze bardziej się w tym upewniłam i mam nadzieję, że się jej to uda :).
Podobne do tego video, które w równym stopniu ukazuje jej umiejętności to piosenka Belli z Pięknej i Bestii.
Akurat Piękna i Bestia nie zapadła mi w takim stopniu w pamięć jak inne bajki, z których wciąż pamiętam wybrane sceny, choć nie oglądałam ich dawno. Są też piosenki z bajek Disneya, które wprost uwielbiam i bardzo chętnie ich słucham od czasu do czasu. Przywołują najlepsze wspomnienia :). I to właśnie te z polskim dubbingiem są dla mnie najpiękniejsze. Wiem też, że wielu obcokrajowców zgadza się, iż polskie wersje są jednymi z najlepszych, z powodu czego czuję się dumna :).

Muszę przyznać, że choć bajki, które lubię najbardziej mają już trochę lat zostałam wychowana na już trochę nowszych bajkach Disneya. Te pierwsze - Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków oraz Kopciuszek (chyba nigdy nie zapomnę tych detali! wciąż jak dziś mam w głowie pomocne myszki ubierające Kopciuszka, wstążki, pantofelek czy wrednego kocura Lucyfera!) - należą do najbardziej znanych i uwielbianych, do moich ulubieńców należą jednak też Pocahontas, Mała Syrenka, Herkules czy Mulan.
 
Bardzo się ucieszyłam kiedy rok temu na castingach do programu X Factor zobaczyłam Beatę Jankowską, polską aktorkę dubbingową, która obdarzyła swoim głosem właśnie Małą Syrenkę. Byłam w szoku, bo zwykle aktorzy dubbingowi są "bez twarzy", nie widzimy ich i nie znamy, kiedy nie są również aktorami filmowymi. Niestety pani Beata nie przeszła zbyt daleko w programie, a szkoda. 
Skoro mowa o Małej Syrence, uważam, że postać Ursuli jest jednym z najlepiej wykreowanych czarnych charakterów (no i może jeszcze fenomenalny Hades z Herculesa!) :) Wciąż pamiętam jej podwodne królestwo. 
 

 I won't say I'm in love w wykonaniu Natalii Kukulskiej jest jedną z moich ulubionych piosenek, choć tym razem nie smutnych, nie sentymentalnych, a utrzymanych w żartobliwym klimacie :). Znam jej słowa na pamięć :D
I moja absolutnie ulubiona - Kolorowy Wiatr w wykonaniu Edyty Górniak.
 Moim zdaniem jest zdecydowanie piękniejsza od innych wersji językowych, nawet od oryginału. Nie pamiętam, która z bajek była w dzieciństwie moją ulubioną - prawdopodobnie Król Lew, którego podobno oglądałam setki razy, lecz gdybym miała wybierać teraz, byłaby to właśnie Pocahontas. Samo wsłuchiwanie się w słowa tej piosenki bardzo na mnie działa. Wystarczy posłuchać by zobaczyć jak wielką wartość posiada ta oto bajka. Morał jaki niesie jest wyjątkowy, niesamowicie prawdziwy i jakże aktualny. To nie tylko historia miłości oraz walki dobra ze złem, ale także miłości do świata, wartości natury, której wielu z nas nie szanuje, myśli tylko o własnych, człowieczych sprawach. 

Natomiast pierwszy filmik Bri Ray przypomniał mi o bajkach, o których zapomniałam. Jest to między innymi Calineczka :) 

Zapomniałam, a przecież też odegrała dla mnie dużą rolę. Wraz z piosenką przypomniały mi się wszystkie szczegóły i cała historia. Pamiętam też, że oglądając bardzo ją przeżywałam, ma w sobie pewien mrok, ponurość, która zawsze mi się udzielała. Po prostu bałam się tego co stanie się z Calineczką i jej księciem, nawet kiedy oglądałam ją po raz kolejny. Jest tutaj mnóstwo, bardzo nieprzyjemnych czarnych charakterów i to takich, które nie bawią, ale irytują i odrzucają. Ale nie uważam tego za coś złego, przeciwnie, podoba mi się to, że tak silnie zapamiętałam własne uczucia związane z filmem. 
Nawet ostatnia scena jest nieco niepokojąca... Z początku pozbawiona nadziei na szczęśliwe zakończenie, ponura, smutna. Warto też wiedzieć, iż nie jest to bajka Disneya. 
Bardzo podoba mi się odwołanie do religii w Dzwonniku z Notre Dame, choć oczywiście nie zwracałam na to uwagi w dzieciństwie. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że film powstał na podstawie książki Victora Hugo Katedra Marii Panny w Paryżu. Aktualnie czytam Nędzników tego samego autora (po obejrzeniu musicalu postanowiłam sięgnąć po książkę) i tutaj również wszystko toczy się wokół Boga. Podobają mi się spostrzeżenia pana Hugo oraz jego styl, a że Katedrę Marii Panny w Paryżu w domu posiadam i gorąco polecał mi ją mój tata jako niezwykle wzruszającą, toteż na pewno przeczytam ją tuż po Nędznikach.

Oglądając te wszystkie filmiki uświadomiłam sobie, że niemal w każdej bajce Disneya główna bohaterka to krucha, bezbronna dziewczyna marząca o swoim księciu, który pojawi się na białym koniu i wyrwie ją z ciężkiego życia, aby zamieszkać w królestwie wolnym od problemów. I przyznam, że jeśli ktoś sceptycznie nastawiony ogląda te bajki po raz pierwszy, mógłby to skrytykować. Ja jednak, choć też nie przepadam za takim modelem kobiety i uwielbiam czytać o kobietach wyzwolonych, zdecydowanych, pewnych siebie i samodzielnych, to jednak lubię ten element w bajkach. Bo czy skoro wokół siebie mamy na co dzień tak wiele wyuzdania i przesadnej pewności siebie, to czy musimy dostrzegać to również w bajkach skierowanych do dzieci i dorosłych? Właśnie tutaj jest to piękno, ukazanie delikatności kobiety. A przecież w disneyowskich bajkach mamy też dziewczyny, których jedynym celem w życiu niekoniecznie jest miłość. Dajmy na to Mulan, Pocahontas czy ironiczną Megarę (Herkules).

To niesamowite jak wiele elementów przypomniało mi się wraz z pisaniem tej notki. Dosłownie najdrobniejsze szczegóły, które w tamtym czasie musiały wywrzeć na mnie ogromne wrażenie. Co jest ciekawe, bo przecież nawet nie pomyślałabym, że dziecko może przywiązywać wagę do takich drobnostek jak np. sposób układania się materiału sukni. Chciałabym wkrótce zrobić sobie taki maraton bajek Disneya :). Ciekawe jakie wtedy będą moje odczucia. Ale wiem, że na pewno się nie zawiodę, ponieważ wciąż są one żywe w moich wspomnieniach.
A jakie są Wasze ulubione bajki?

sobota, 2 marca 2013

Trochę o Oscarach

Witajcie kochani! Jak Wam mija weekend? Ja spędzam go leniwie - postanowiłam odstresować się, nie myśleć o sprawach bieżących, po prostu wypocząć nie planując nic konkretnego. I jak na razie dobrze mi idzie :). Budząc się przywitało mnie słońce, po raz pierwszy od dłuższego czasu jego promienie towarzyszą nam przez cały czas. Cieszę się, że pojawiły się pierwsze zwiastuny wiosny, choć ja czułam ją w powietrzu już od pewnego czasu, nawet kiedy jeszcze padał śnieg :).
 Sobotnie porządki już wykonane, więc teraz można już tylko wypoczywać :). Na pewno z książką i w blogosferze, a wieczorem planuję obejrzeć popularny ostatnio Poradnik pozytywnego myślenia. I nawiązując do Poradnika... nominowanego w 8 kategoriach do Oscarów, przejdę do samego rozdania Oscarów, które jak wiadomo, odbyło się niecały tydzień temu. Osobiście, z nominowanych filmów oglądałam jedynie Les Miserables (nominowany w 8 kategoriach) i Niemożliwe (nominowana aktorka pierwszoplanowa Naomi Watts). Mimo to z roku na rok staję się coraz bardziej zainteresowana tematem ceremonii, choć co poniektórzy mówią, że staje się ona z roku na rok nudniejsza. Trudno się dziwić, kiedy każdego roku możemy zobaczyć osobistości z najwyższej półki (jak w tym roku Michelle Obamę) i coraz wymyślniejsze atrakcje. Z czasem ciężko jest to przebić, dlatego osoby oglądające ceremonię regularnie mogą poczuć się znudzone. Jednak ja nie miałam dotychczas takiej okazji, tak na prawdę dopiero w tym roku wgłębiłam się w ten temat i obejrzałam całą ceremonię + relację z czerwonego dywanu i jestem bardzo zadowolona :).

W przyszłym roku chciałabym uprzednio obejrzeć nominowane filmy, bo wtedy oczekiwanie staje się jeszcze większe, jednak nie jestem pewna czy będzie mi to dane ze względu na dużą ilość nauki w przyszłym roku. W każdym razie choć nie oglądałam pozostałych filmów, uważam, że Anne Hathaway wygrała (najlepsza aktorka drugoplanowa) zdecydowanie zasłużenie i nie wyobrażam sobie by taka rola miałaby przejść obojętnie :). Choć bardzo polubiłam Hugh Jackman'a myślę, że nie było tutaj większych szans na wygraną (najlepszy aktor pierwszoplanowy) w starciu z Danielem Day-Lewis'em. Choć Jackman oczywiście dołożył jak najwięcej starań i również podziwiam jego pracę, nie była to tak fenomenalnie odegrana rola, która od razu zwróciłaby uwagę widza wbijając go w fotel, jak zrobiła to chociażby Hathaway, która pojawiła się w filmie zaledwie 10-15 minut.
Co do Naomi Watts, tutaj nie miałam żadnych złudzeń, jej gra aktorska w Niemożliwe była dobra, podobnie jak sam film, ale nie sądzę by należała do wybitnych. Poza tym dość prawdopodobne było, że statuetkę za najlepszą aktorkę pierwszoplanową zdobędzie Jennifer Lawrence, która staje się coraz bardziej popularniejsza. Sama też ją polubiłam, choć dotychczas nie widziałam z nią jeszcze żadnego filmu (Igrzyska śmierci jeszcze przede mną) za całokształt i sposób bycia :). Zobaczymy jakie będą moje wrażenia po Poradniku... Planuję obejrzeć resztę filmów, nie wiem jeszcze co pójdzie na pierwszy ogień, prawdopodobnie Życie Pi. Operacja Argo, Django, Wróg numer jeden niekoniecznie trafiają w mój gust, jednak myślę, że warto je obejrzeć. Z samej ceremonii co według mnie jest godne uwagi i co zapadło mi w pamięć? Z pewnością sławetny upadek Lawrence, trzeba z resztą przyznać, że wyszło jej to bardzo zgrabnie :D. Ceremonię urozmaicił taniec Channing'a Tatum i Charlize Theron oraz kilka występów musicalowych z czego najważniejszym dla mnie był występ obsady Les Miserables, który zdecydowanie im się udał i bardzo fajnie było usłyszeć ich głosy na żywo :) Poniżej filmik.
A co wy sądzicie o tegorocznym rozdaniu Oscarów? Śledzicie informacje, jesteście na bieżąco z filmami czy może nie jesteście zainteresowani? Napiszcie mi też o waszych typach, oczekiwaniach i być może rozczarowaniach.
Tymczasem kontynuuję moją leniwą sobotę, zabierając się do lektury :). A jak Wy spędzacie sobotę i niedzielę?

//źródło gifów tumblr

środa, 14 listopada 2012

TAG Liebster Blog

Witam wieczorową porą :). Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, było mi bardzo miło :). W związku z tym, że ku memu zaskoczeniu, otrzymałam kilka zaproszeń do zabawy, jeszcze dzisiaj nie będzie książkowego wpisu. Jednak już za parę dni kiedy skończę czytać książkę możecie spodziewać się recenzji ;). A tymczasem zapraszam Was na tak pod tytułem "Liebster Blog". Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawili czytając odpowiedzi, ponieważ ja bardzo lubię tego typu zabawy i z przyjemnością biorę w nich udział :).

Zostałam zaproszona do zabawy przez Taki jest świat, Książki według Agniechy oraz Książki moim życiem. Bardzo dziękuję!

Zasady zabawy:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów wiec daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


 Oto pytania od Kasi : 

1.  Książka to dla "mnie" ... ?
Moment oderwania się od rzeczywistości, wkroczenia w świat niezwykły, studnia wrażliwości i empatii.  
2.  Niespodzianka to dla Ciebie radość czy wprost przeciwnie i dlaczego?
Jako kobieta, niespodzianka wiąże się dla mnie z tysiącem różnych przeciwwskazań i  zobowiązań :). Jednak z czasem stałam się bardziej otwarta i uczę się cieszyć chwilą tak więc czasem marzy mi się jakieś porwanie sprzed domu wprost na lotnisko albo wyjątkowe przyjęcie-niespodzianka, w którym wszyscy wyskakują z szafy po zapaleniu światła :D.
3.  Na bezludną wyspę możesz zabrać 3 książki, które wybierzesz?
Nie mam jeszcze ulubieńca, z którym się nie rozstaję, tak więc wybrałabym dwie najgrubsze i najciekawsze książki jakie udałoby mi się znaleźć oraz Biblię - ponieważ ją można czytać wielokrotnie ze świadomością, że nigdy się nie znudzi oraz odnaleźć wskazówki jak żyć :) (jeśli oczywiście jest się wierzącym)
4.  Z czym kojarzy Ci się szkoła?
Z miejscem, w którym spędzam większość mojego dotychczasowego życia.
5.  Jaką książkę / książki poleciłbyś swojemu wrogowi, dlaczego właśnie tę / te, a nie inne?
Staram się unikać wrogów :)
6.  Twój blog jest dla Ciebie ... ?
Miejscem dzięki, któremu mogę poznać ciekawych ludzi :)
7.  Twój ulubiony film / y?
Ciężko stwierdzić jednoznacznie. Najwyżej oceniam m.in. :  "Kwiat pustyni", "Twój na zawsze", "Jak zostać królem", "Mr Nobody", "Służące".
8.  Jakim jesteś przyjacielem?
Hmm, chyba takim, który raczej stara się motywować,daje kopniaka w sytuacji kryzysowej i podnosi za fraki niż podaje chusteczki do wypłakania.
9.  Z jakiego gatunku literackiego najczęściej wybierasz książki?
Kryminał.
10.Spóźnienie to dla Ciebie?
Sama jestem osobą spóźnialską, więc nie działa mi to na nerwy. Nie warto tracić sił na przejmowanie się takimi drobnostkami :). Aczkolwiek nie lubię się spóźniać i kiedy wiem, że czas mija, gnam co tchu.
11.Z jakim autorem chcesz przeprowadzić wywiad i dlaczego?
 Myślę, że byłby to Nicholas Sparks, ponieważ po przeczytaniu książki "Trzy tygodnie z moim bratem" opowiadającej o jego życiu, uważam go za osobę niezwykle ciepłą i wyjątkową :) Chciałabym zadać mu kilka pytań.

Pytania od Agniechy : 

1. Gdybyś mógł (mogła) posiąść jedną nadprzyrodzoną moc, jaką byś wybrał/-a?
 Teleportacja :D
2. Co myślisz o wymianach książek pomiędzy blogerami i innymi czytelnikami?
Bardzo podoba mi się ten pomysł, ponieważ książka nie leży i nie kurzy się na półce, więcej osób ma okazję ją przeczytać - myślę, że najlepiej oddaje to cytat "Książka żyje tyle razy ile razy została przeczytana" :).
3. Czy zdarza Ci się czytać jedną książkę więcej niż raz? Jeżeli tak to podaj przykład (przykłady).
Rzadko, ale jest kilka książek, które chciałabym przeczytać po raz kolejny i kiedyś na pewno to zrobię, są to np. "Martwa natura", "W pajęczej sieci" - Joy Fielding , ponieważ chciałabym ponownie poczuć te emocje, jakie czułam podczas czytania :).
4. Którą ze swoich książek uratowałbyś/uratowałabyś z płonącego mieszkania?
Tyle ile zdążyłabym złapać :D. 
5. Czy zdarzało Ci się przeskakiwać między wierszami czytając książkę?
Staram się tego nie robić, ale owszem, kiedy opisy baaardzo się dłużyły, a ja czekałam aż wreszcie coś się wydarzy. 
6. Z którym bohaterem książkowym najbardziej się utożsamiasz i dlaczego?
 Niektórzy bohaterowie posiadają cechy, które posiadam, ale myślę, że więcej jest bohaterów, w których chciałabym się wcielić :).
7. Którą z książek najchętniej zobaczyłabyś na wielkim ekranie?
Jakiś czas temu powiedziałabym, że jest to "Cudze życie" Frederique Deghelt, ale ostatnio ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zobaczyłam, że właśnie jej ekranizacja weszła do kin pod tytułem "Zakochana bez pamięci"!
8. Skąd wzięła się Twoja pasja do książek?
Kiedy byłam mała (7 lat?) poprosiłam mamę by zapisała mnie do biblioteki miejskiej i szybko wsiąknęłam w świat moli książkowych ;) 
9. Co byś zrobił/-a, gdyby jednego dnia zniknęły książki na całym świecie?
Zaczęłabym tworzyć własne i przekonywałabym ludzi z odrobiną talentu by robili to samo :)
10. Opisz siebie w trzech słowach.
Temperamentna, odmienna(od reszty), wrażliwa
11. Wyobraź sobie siebie za 10 lat. Gdzie jesteś, co robisz, z kim jesteś, jak wyglądasz?
Odnoszę sukcesy w pracy, życiu osobistym, jestem szczęśliwa i radosna robiąc to co kocham,  zachwycam urodą i pewnością siebie, przez co nie narzekam na brak mężczyzn haha :D

 
1.Twój ulubiony bohater literacki (i co w nim lubisz najbardziej)?
 Jednym z nich jest Jane Rizzoli z serii książek Rizzoli&Isles autorstwa Tess Gerritsen. Uwielbiam ją za jej silny charakter, pewność siebie i zabawne cięte riposty jakimi obdarza innych. A poza tym ja uwielbiam policjantki :D.
2.Jakie sporty uprawiasz?
 Nic konkretnego, lubię fittness, pływanie, jazdę na rowerze.
3.Dlaczego założyłeś\aś bloga?
 Uwielbiam prowadzić blogi, zdobywać internetowych przyjaciół, dlatego jest to dla mnie naturalne, że prędzej czy później założyłabym kolejnego po dłuższej przerwie bloga. Zdecydowałam się na blog czytelniczy, ponieważ od pewnego czasu czytywałam tego typu blogi i postanowiłam też spróbować swoich sił i podszkolić swój warsztat literacki pisząc recenzje :).
4.Komputer czy telewizja? 
Wybieram komputer, ponieważ jego możliwości są nieograniczone i zawsze można zastąpić telewizję oglądając ulubione seriale i programy na komputerze.
5.Twoje największe marzenie?
Myślę, że w tej chwili to banalne, ale jakże ważne - po prostu być szczęśliwą :). Jestem pełna obaw o swoją przyszłość i mam nadzieję, że uda mi się wybrać odpowiednią ścieżkę w moim życiu, dzięki której to osiągnę i nie zabraknie mi zdecydowania by z uśmiechem sięgnąć po to co daje los :)
6.Ulubiony gatunek muzyczny?
Nie posiadam :)
7.Co najbardziej lubisz w czytaniu książek?
To, że mogę przenieść się w zupełnie inny świat, stworzyć swój własny "film" w wyobraźni. 8.Słońce czy deszcz?
A odpowiem przekornie - deszcz :). Woda daje życie.
9.Ulubione wydawnictwo książkowe (może być kilka)?
Świat Książki, Wydawnictwo Otwarte 10.Twoja ulubiona pora dnia (i dlaczego)?
Wieczór - jest to dla mnie czas relaksu i przyjemnego odpoczynku - np. z książką lub przy ciekawym serialu :). 11.Uczysz się jakichś języków obcych (jeśli tak, to jakich)?
Angielski oraz Niemiecki. 
 
Moje pytania:
1. Książka, która Cię zszokowała?
2. Ulubiona stacja radiowa?
3. Co sądzisz o coraz popularniejszych ebookach oraz audiobookach? Korzystasz z nich?
4. Czym najczęściej kierujesz się wybierając książkę?
5. Jak reagujesz na "szał" wokół bestsellerów? Ulegasz czy bronisz się?
6. Czy masz czasami wrażenie, że w innym czasie odnalazłbyś/łabyś się lepiej? Jakich?
7. Wymarzone wakacje?
8. Jakie strony internetowe odwiedzasz najczęściej?
9. Jak dużą wagę przywiązujesz do wyglądu i mody?
10. Coś czego chciałbyś/abyś się nauczyć/zrobić w przyszłości?
11. Ile czasu w ciągu dnia spędzasz na czytaniu?

Nominuję:
Tylko kilka osób, ponieważ ciężko jest teraz odnaleźć osoby, które nie brały udziału w zabawie :).
Do następnego wpisu kochani :).

środa, 7 listopada 2012

Jesień - sezon przeziębień


 Jak wiadomo, jesień i zima to sezon, w którym organizm nie zawsze daje sobie radę z obroną organizmu przed różnymi wirusami, łatwo więc o chorobę. I mnie dopadło przeziębienie, które zmusiło mnie do przeleżenia kilku dni pod kołdrą.

Zazwyczaj do lekarza wybieram się dopiero w ostateczności, wcześniej staram się zwalczyć chorobę domowymi sposobami. Tak było i teraz - dzbanek herbaty z dużą ilością cytryny, miodu i domowego soku malinowego, witamina C, bułeczki z masłem czosnkowym, pastylki na ból gardła, fervexy, no i oczywiście wygrzewanie się w ciepłym łóżku.

Umilacze :)
Dziś powoli wracam do formy i mam nadzieję, że do piątku (a jest to dość ważny dla mnie dzień) uda mi się całkowicie wyzdrowieć.

A jakie są Wasze sposoby na walkę z przeziębieniem? Chętnie poczytam i być może jeszcze dziś zastosuję się do Waszych rad :)










sobota, 3 listopada 2012

Zmiany,zmiany,zmiany...

Słowem wstępu
Witajcie! Nie było mnie tu całkiem długo, tak długo, że przegapiłam urodziny własnego bloga! :o Jednak nie mam zamiaru specjalnie się tłumaczyć brakiem czasu, innymi obowiązkami czy czymś w tym stylu - zwyczajnie dopadło mnie lenistwo i wcale nie ciągnęło mnie do pisania recenzji, więc odpuściłam sobie to na jakiś czas, ponieważ nie ma sensu robić nic na siłę. Świadomość upływającego czasu miałam, jednak wiedziałam, że bloga nie opuszczę, zwyczajnie musiałam zrobić sobie dłuższą przerwę bez uprzedzenia, ponieważ wiedziałam, że kiedy już do Was napiszę wsiąknę z powrotem :). Jakiś czas temu zastanawiałam się już nad napisaniem posta i tak całkowicie przekonała mnie do tego przesyłka z Włóczykijką. Był to argument niemal niepodważalny i poczułam, że nadszedł czas. I bardzo się z tego powodu cieszę :). W związku z tym zaplanowałam wprowadzenie kilku zmian, nie tylko estetycznych (jak można zaobserwować zdecydowałam się na nowy, jesienny wystrój bloga), ale również dotyczących treści bloga. Mianowicie postanowiłam nieco odmienić ogólny zarys treści na blogu. Dotychczas pojawiały się tutaj przede wszystkim recenzje książek, kilku filmów, parę tagów i nic poza tym. Dlatego właśnie zapragnęłam, by blog nie był stricte recenzyjny, ale by znalazły się tutaj także inne wątki - więcej z życia prywatnego, refleksji czy krótkich notek ze zdjęciami, poleceniami czy przepisami. Oczywiście nie zabraknie również książek, bo przecież właśnie one skłoniły mnie do założenia tego bloga. Po prostu chciałabym włożyć w tego bloga więcej serca, duszy i pasji, nie chcę by był on tak bezosobowy. Jak pewnie zauważyliście, jestem osobą niezbyt systematyczną i punktualną. I nie wynika to z braku poczucia odpowiedzialności, ale raczej tego, że chcę robić to co kocham, robić to z własnej, nieprzymuszonej woli. A prowadząc bloga dotyczącego jedynie jednej sfery zapętliłam się, wpadłam w sieć terminów, ponieważ miałam świadomość, że notki powinny pojawiać się przynajmniej raz na tydzień, więc muszę skończyć tę książkę, muszę napisać tę recenzję. A w czasie, kiedy nie miałam dla Was żadnej recenzji niezbyt wiedziałam co napisać i kiedy znaleźć na to czas skoro obowiązki gonią, a do tego ta książka i recenzja. Decydowałam się więc zaczekać te kilka dni.
Natomiast nie oznacza to, że czytanie i pisanie tych recenzji stało się wtedy przymusem. Nie, po prostu potrzebowałam na to więcej czasu, dlatego też brakowało mi tej punktualności, jednak zawsze miałam poczucie rzetelności, które mówiło mi, że wreszcie powinnam do Was napisać. To dlatego, że uwielbiam wirtualny kontakt z ludźmi, zawsze przyciągało mnie zawieranie internetowych przyjaźni i myślę, że tak będzie zawsze. Dlatego też wpadłam na pomysł rozszerzenia tematyki bloga, gdyż chciałabym byście i Wy poznali mnie bliżej i ja Was. Uważam, że wpisy również staną się wtedy bardziej systematyczne, a przede wszystkim pisane z potrzeby serca :). Z początku myślałam czy nie założyć drugiego bloga, jednak uznałam, że prawdopodobnie wówczas rozpadłby się jeden lub nawet obydwa blogi. Dlatego teraz skupiam się na prowadzeniu tego bloga i sądzę, że będzie to najlepszym rozwiązaniem :). Napiszcie mi co o tym sądzicie, mam nadzieję, że przyjmiecie mnie z powrotem ciepło, a zmiany Was nie odrzucą :)
Rozpisałam się strasznie, aż zapomniałam, że przecież mam dla Was kolejną recenzję! :). Wybaczcie mi za jej słabą formę, niestety przerwa robi swoje.

Dziewczynka, która widziała zbyt wiele
Małgorzata Warda



Data wydania : luty 2012r.
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Gatunek : dramat
Ilość stron: 317
Moja ocena : 5/6

Do tej recenzji zabrać mi się było ciężko. Nie tylko z powodu dłuższej przerwy, ale też wrażenia jakie wywołała na mnie książka.
O przemocy w rodzinie słyszymy dziś dosyć często, pojawiają się kolejne akcje związane z tym problemem, jednak wciąż jest to temat tabu. Większość z nas stara się omijać to zagadnienie, ponieważ choć nie jesteśmy nieczuli, nie chcemy słuchać o bólu i cierpieniu. Idziemy dalej, bo jesteśmy świadomi, że wywoła to w nas emocje. A my nie mamy czasu na łzy, spieszymy się w pogoni za światem, więc wolimy pogadać ze znajomym na błahe tematy, które nie poruszą żadnej struny.  Jednak czasem warto przyjrzeć się problemowi, który zepchnięty w kąt i tak będzie do nas powracał, aby w przyszłości nie odwracać oczu od ludzi, którzy potrzebują wsparcia.
Już pierwsze słowa „Dziewczynki...” dają do zrozumienia, że będzie to książka inna niż zwykle. Nie taka, którą można poczytać w między czasie, ani taka którą po przeczytaniu w ciągu wieczora odłożymy od razu na półkę. To książka, która choć może łez nie wywoła - wbija w fotel.
Kiedy rozpoczęłam przygodę z książką,  wkroczyłam do krainy cierpienia. Bramę otworzyła mi Ania Budzisz. Kilkunastoletnia dziewczynka otworzyła bramę, której już nie można zamknąć z powrotem. Ból rozlał się potokiem smutku tworząc historię, którą zapamiętać trzeba. 

Ania i jej brat Aaron darzą siebie szczególną więzią. Wspierają się wzajemnie i stanowią dla siebie opokę. Dzielą się miłością, której im nie dano. Lecz czy rzeczywiście potrafią być dla siebie prawdziwym wsparciem czy jeszcze bardziej skomplikuje to ich życie?
Ania i Aaron w czasie choroby matki trafiają pod opiekę ciotki, u której życie powinno stać się sielanką. Tak widzi to Ania. Jednak rzeczywistość okazuje się inna od wyobrażeń. Piękny dom staje się miejscem przemocy, dramatycznej walki o przetrwanie i zmaganiem się z własnym cierpieniem. Pozostaje pytanie - czy z piekła można się wyrwać? Czy można uporać się z bolesną przeszłością i wieść normalne życie w przyszłości? Czy uda się to Ani i Aaronowi? Na to pytanie, odpowiedź musicie odnaleźć sami. 

Małgorzata Warda, autorka książki, opisuje wydarzenia z życia rodzeństwa w sposób nietuzinkowy. Nie zachowując chronologii zdarzeń, cofając się do przeszłości by w zupełnie niespodziewanym momencie powrócić do dnia dzisiejszego oraz przedstawiając historię z różnych punktów widzenia, nakreśla historię prawdziwą. Historię, która może rozgrywać się za drzwiami każdego domu. Jednak nie wyobrażam sobie by istniało coś co mogłoby przekroczyć ją w swoim okrucieństwie. 

Nie mogę nie wspomnieć o okładce książki. To przede wszystkim ona i jej tytuł przyciągnęły mnie do siebie. Ale teraz patrząc na nią, nie mogę się nadziwić jak bardzo nie pasują do treści książki. Za każdym razem kiedy po przeczytaniu kolejnego fragmentu zamykałam ją uderzała we mnie ta sprzeczność. Sama nie wiem dlaczego i jak miałby wyglądać jej odpowiednik, lecz wciąż odczuwam tę rozbieżność.

Czytając „Dziewczynkę...” miałam wrażenie jakbym oglądała świetny, niszowy, polski film pozostawiający po sobie pustkę i milczenie. Być może niektórzy z Was stwierdzą „Ee, to nie dla mnie, nie moja tematyka”, ale ja również przed jej przeczytaniem nie sięgałam po książki tego typu. Przemoc wydaje się tematem tak oklepanym przez psychologów, że wyobrażamy sobie, że nic już w tym temacie nie można dopowiedzieć. A jednak. Nie potrafię nawet wyrazić słowami jak piorunujące wrażenie wywołała na mnie i jak bardzo polecam ją każdemu z Was. W tej książce jest wszystko co dramat ściskający za serce powinien zawierać - miłość, nienawiść, ból i cierpienie... A to wszystko owiane tajemnicą, niedopowiedzeniami i nierozwikłanymi wątkami. Dlatego warto usiąść i ze spokojem, bez pośpiechu poznać historię Ani i Aarona.


Książkę przeczytałam dzięki udziałowi w Akcji Włóczykijka (SPOPA), którą serdecznie wszystkim polecam :). 

sobota, 19 maja 2012

1# Mój pierwszy TAG

Dopiero kilka dni temu zobaczyłam, że zostałam oTAGowana przez Basię♥ za co bardzo, bardzo dziękuję :). Bardzo lubię takie zabawy, więc cieszę się, że zostałam do niej zaproszona :). W tej brało już udział mnóstwo osób, jednak przedstawię zasady :

  1. Każda oTAGowana osoba ma za zadanie odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez "Taggera" na swoim blogu.
  2. Po odpowiedzeniu na zadane pytania wybierasz nowe 11 osób do oTAGowania i piszesz je w swoim poście.
  3. Tworzysz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i piszesz je w swoim TAGowym poście.
  4. Wymieniasz w danym poście osoby oTAGowane przez Ciebie.
  5. Nie oznaczaj oTAGowanych już osób.
  6. Poinformuj wypisane osoby, że zostały oTAGowane.
 Nie będę jednak zapraszać nowych osób, ponieważ jestem już mocno spóźniona i jak już wcześniej napisałam - w tagu brało udział mnóstwo osób i nie wiem kogo jeszcze mogłabym oznaczyć.
Ok, czas na odpowiedzi na pytania Basi :).

1. Jaka jest Twoja ulubiona lektura szkolna? (Jeśli nie chodzisz już do szkoły, to jaka była?)
Chyba najbardziej podobały mi się sztuki Szekspira - "Makbet" i "Hamlet", ponieważ mają ciekawą fabułę, są pisane lekkim,zrozumiałym piórem i bardzo ciekawie nim operuje. Niekiedy zaskakiwało mnie, że pewne sytuacje i zachowania są tak wiernym odzwierciedleniem współczesnej rzeczywistości i chyba to się nie zmieni. Niedawno przeczytałam "Świętoszka" Moliera, który również przypadł mi do gustu. Został napisany w lekkim i zabawnym tonie. 
Z dawnych lat dobrze wspominam "Dzieci z Bullerbyn", ale chyba najbardziej w czasach podstawówki spodobał mi się "Pies,który jeździł koleją", ta książka bardzo mnie wzruszyła.
2. W jakiej porze roku się urodziłeś?
Jesień :).
3. Napisałeś/aś kiedyś jakiś wiersz?
Tak, napisałam kilka. Większość dla siebie, na próbę, a jeden razem ze zdjęciem wygrał internetowy konkurs na stronie o chomikach haha. To było dla mnie duże wyróżnienie,ale mimo wszystko choć dużo piszę, nie czuję się dobrze pisząc wiersze. Takie utwory powinny mieć swoją głębię, a w moim przypadku mam wrażenie, że są one naciągane i nienaturalne, a te rymowane bardzo dziecinne. Trzeba po prostu mieć do tego powołanie.
4. Masz rodzeństwo?
Starszego brata :).
5. Lubisz czytać książki o wampirach/wilkołakach/aniołach/potworach?
Nie jestem fanką fantastyki, ale staram się nie mówić nie. Saga "Zmierzch" mnie urzekła, ale kiedy w okresie jej sławy książki o wampirach i wilkołakach zaczęły się mnożyć jak grzyby po deszczu odstraszyło mnie to. Dlatego właśnie rzadko sięgam po takie książki i ostrożnie do nich podchodzę. Wszystko zależy od fabuły, nie chcę czytać co jakiś czas tego samego tylko ze zmienionymi imionami. 
6. Uprawiasz sport? Jeśli tak, to jaki?
Nie uprawiam żadnego sportu regularnie i nie przepadam za grami zespołowymi czy biegami. Nie oznacza to jednak, że jedynie siedzę i czytam książki - najważniejsze to znaleźć aktywność, która sprawia przyjemność i dla mnie jest to pływanie, jazda na rowerze czy spacery :).
7. Dlaczego założyłaś/eś bloga?
Zaczęłam podczytywać różne blogi z recenzjami książek, spodobała mi się panująca na nich atmosfera, przyjaźnie wśród blogowiczów, zabawy i wymianki, które świadczą o ich zaufaniu do siebie. Pomyślałam więc czemu nie? Lubię pisać, a skoro tak wiele czytam, mogłabym spróbować z recenzjami. Dzięki temu popracowałabym nad swoim stylem, stopniowo poprawiłabym błędy, a książki nie umykałyby w pamięci, bo w każdej chwili mogłabym zajrzeć tutaj. I tak to się zaczęło :). Bardzo cieszę się, że tu jestem i wciąż mam mobilizację by pisać, a nie tak jak wiele razy mi się zdarzało - porzucać bloga.
8. W jakim miesiącu tego roku przeczytałaś/eś najwięcej książek?
Och, nie mam pojęcia :). Raczej nie robię w myślach żadnego podsumowania i nie zależy mi żeby przeczytać ich jak najwięcej, ponieważ najważniejsza jest przyjemność z czytania i czasami po prostu jakoś nie ma na to ochoty lub książka wymaga by czytać ją w wolniejszym tempie, a innym razem zdarza się, że czyta się ją jednym tchem. 
9. Twoje ulubione czasopismo?
Nie mam ulubionego czasopisma. Najczęściej czytam czasopisma dla kobiet jak Świat Kobiety, Poradnik Domowy czy Olivia. Tam znajduję to co mnie interesuje - ciekawe artykuły,porady,makijaż itd. Lubię też Skarb wydawany bezpłatnie przez drogerie Rossmann.
10. Interesujesz się modą?
Lubię przeglądać blogi szafiarskie czy czasopisma związane z modą i jak większość kobiet lubię kupować nowe ubrania, jednak nie podążam ślepo za modą - nie muszę mieć czegoś tylko dlatego, że jest teraz modne. Wybieram to co mi się podoba i pasuje do mojej sylwetki.
11. Wygrywasz 1 000 000 złotych. Co z nimi zrobisz?
Hmm, myślę, że na obecną chwilę dużą ich część przekazałabym rodzicom, aby pozbyli się wszelkich kredytów i nie musieli martwić się o pieniądze. Reszta prawdopodobnie została by odłożona na przyszłość np. moje studia oraz na "czarną godzinę". No i na pewno w początkowym szale radości wybrałabym się razem z mamą na duże zakupy :D.

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i przeczytaliście moje odpowiedzi bawiąc się równie dobrze jak ja przy odpowiadaniu :). A teraz wyruszam do sklepu po składniki na pyszne,czekoladowe ciasto, a później zapowiada się piękne, słoneczne popołudnie z książką czego również Wam życzę :).