Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Niewidzialny

Jestem, powracam :) Stęskniłam się za Wami! Co prawda początkowo zastanawiałam się czy powrót tutaj ma sens, jeśli po jakimś czasie miałabym znów zniknąć bez ostrzeżenia, nie miałam wówczas ochoty na pisanie. Ale ostatnio po przeczytaniu kolejnej książki postanowiłam wrócić do pisania recenzji, a to sprawiło mi ogromną przyjemność! I bardzo chciałam podzielić się nią na blogu. Mam nadzieję, że wróciłam już na dobre, jednak nic nie obiecuję. Tak to już ze mną jest - raz tu, raz tam, zmieniam się, a że blog nie jest obowiązkiem, a przyjemnością podążam za swoim sercem. Chcę pisać wtedy kiedy naprawdę mam na to ochotę. Wiem, że być może nie służy to idealnym relacjom i wydaje się niekonsekwentne, ale nie jestem w stanie zrezygnować z blogowania - to już część mnie, uwielbiam taką formę kontaktu z ludźmi. Wobec tego postanawiam uczynić tę przestrzeń jak najbardziej moją, a powracam z recenzją.

 Niewidzialny - Mari Jungstedt


tytuł oryginału: Den du inte ser
seria/cykl wydawniczy: Inspektor Anders Knutas tom 1
wydawnictwo: Bellona
gatunek: kryminał
data wydania: 9 września 2010
liczba stron: 352
moja ocena: 5/6

Czytając kryminały lub oglądając wiele filmów kryminalnych, a nawet posiadając minimalne pojęcie w tym temacie, nikogo już nie dziwi fakt o przykrym dzieciństwie mordercy. Po pewnym czasie brzmi to wręcz jak banalna wymówka mająca stanowić wytłumaczenie na popełnione przez niego zbrodnie. Jednak tym razem, czytając powieść kryminalną pt. „Niewidzialny” autorstwa szwedzkiej pisarki Mari Jungstedt, potrafiłam zrozumieć motywy działania seryjnego zabójcy. Zrozumiałam dlaczego stał się tym, kim się stał. Ba! Nawet dziwnym wydałoby się gdyby inaczej potoczyły się jego losy. Co bowiem uczynić sensem swojego życia kiedy w obliczu zła nikt cię nie wspiera? Może nim stać się jedynie nienawiść i zemsta…

Na malowniczej Gotlandii, w środku sezonu turystycznego zostaje zamordowana młoda dziewczyna. Podejrzenie pada na jej męża, ponieważ poprzedniego wieczora widziano, jak doszło między nimi do burzliwej kłótni. Inspektor Anders Knutas wdraża rutynowe dochodzenie. Parę dni później zostaje odnalezione ciało innej młodej kobiety zamordowanej w podobny sposób. Śledztwo zaczyna się komplikować, a inspektor musi pogodzić się z faktem, iż przyjdzie mu się zmierzyć z szalejącym na wyspie nieuchwytnym seryjnym mordercą…*

Oryginalna okładka
Chyba nie będzie zaskoczeniem kiedy stwierdzę, iż „Niewidzialny” to typowa powieść kryminalna. Poszukiwanie mordercy (nie rzadko seryjnego), przyspieszenie akcji i niebezpieczeństwo w jakim znajduje się jeden z głównych bohaterów to już niemal jej stałe elementy. Dochodzi jeszcze kilka dodatkowych walorów od autora i często to właśnie one mają decydujące znaczenie dla całości utworu. Również i tutaj odegrały one niemałą rolę.
„Niewidzialny” to historia opowiedziana z dwóch, a właściwie trzech punktów widzenia : komisarza policji Andersa Knutasa, dziennikarza Johana Berga oraz mordercy przywołującego własne wspomnienia. Każdy z nich wywiera szczególny wpływ na kolejne rozdziały książki. Ten pierwszy, a zarazem główny zapoznaje nas z bohaterem całej serii (siedmiu) kryminałów Mari Jungstedt, Andersem Knutasem. To właśnie losy jego oraz całego zespołu gotlandzkiej policji będą kontynuowane w następnych jej częściach. Kolejny punkt widzenia wydał mi się niezwykle ciekawy w zetknięciu z pierwszym. Dzięki dwóm różnym spojrzeniom n sprawę udało mi się uchwycić problem konfrontacji tych dwóch profesji : policjantów oraz reporterów kryminalnych. Jest to konflikt będący niemal niemożliwym do pogodzenia. Z jednej strony policja – dla dobra śledztwa nie ujawniająca szczegółów zbrodni ; z drugiej – sfrustrowane media, które z taką ilością utajnionych informacji nie są w stanie należycie wykonywać swojej pracy. Jak pogodzić tę sprzeczność interesów?

Mari Jungstedt
Wspomnienia mordercy, jak zaznaczyłam już na początku, mają bardzo duże znaczenie dla pełnego zrozumienia historii. Pozwalają ujrzeć sprawę z punktu widzenia kata i ofiary. Jednak czy tak naprawdę wiemy kto tutaj jest katem, a kto ofiarą? Czasami sprawa może okazać się znacznie bardziej skomplikowana, niż się wydaje. Nie będę jednak zdradzać nic więcej :)
Dzięki sprawnemu operowaniu piórem, Mari Jungstedt tworzy ciekawie zarysowane postaci, na tle różnych rejonów Gotlandii oraz Szwecji. W bardzo przystępny sposób kreśli historię łączącą w sobie elementy kryminału, romansu czy dramatu. Jej styl pisarski sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko(niemałą rolę odgrywają również krótkie rozdziały), szczególnie w momentach przyspieszenia akcji. Sprawia, iż czytelnik sam może domyślić się prawdy w idealnym momencie – wcześniej od bohaterów, jednak nie wcześniej niż jest to konieczne. Skutecznie zachęca by sięgnąć po kolejną część serii.

Wobec tego i ja nie mogę sobie odmówić następnej historii z Andersem Knutasem w roli głównej. Mam nadzieję, że czytając ją dowiem się jeszcze więcej na temat głównych bohaterów. Liczę również, że kolejna część nie zawiedzie mnie pod względem zawiłości historii. Myślę jednak, że nie spotkam się z rozczarowaniem, a książki Mari Jungstedt staną się stałymi bywalcami w mojej biblioteczce. Dowiedziałam się również, że na podstawie serii powstał niemiecki serial, którego oglądalność pobija… Wobec tego w najbliższym czasie planuję zapoznać się z tą produkcją – już wcześniej planowałam bardziej zaangażować się w naukę tego języka, chociażby poprzez większe osłuchanie się z nim, jednak ciężko było mi znaleźć coś odpowiadającego moim potrzebom. To zapowiada się całkiem ciekawie i kto wie, może uda mi się połączyć przyjemne z pożytecznym.

* opis zaczerpnięty z polskiej okładki książki "Niewidzialny" wydawnictwa Bellona

*
Na koniec chciałabym zaprosić Was na mojego 'tumblra' :). Początkowo planowałam wstawiać od czasu do czasu tutaj na bloga zdjęcia i gify, które mi się podobają, jednak ten pomysł nie wypalił - po prostu nie miałam nic szczególnego do powiedzenia, a nie chciałam przemieniać bloga w pamiętnik. Jakiś czas później zainteresowałam się stroną Tumblr, założyłam tam konto, aby mieć własną przestrzeń i nie musieć przechowywać wszystkich obrazków, które mi się podobają na komputerze, ale mieć je "pod ręką". I dopiero teraz dojrzała we mnie myśl aby utworzyć własnego bloga, dzielić się tym co lubię z innymi dodając krótki komentarz lub po prostu wstawiając zdjęcie. Od czasu do czasu będę tam coś wstawiać (przeważnie delikatne lub kolorowe zdjęcia,ale również te związane z ulubionymi aktorami,serialami,filmami) tak więc zapraszam Was do zajrzenia, a tych, którzy posiadają konto, do obserwowania :). LINK
W następnej notce mieszanka różności, moich opinii, rzeczy, które ostatnio mnie zainteresowały. Tymczasem zostawiam Was z piosenką utalentowanej Samanthy Barks :)

środa, 27 czerwca 2012

"Kompromitacja" Susan Isaacs

No i jestem! :D Już pojutrze koniec roku szkolnego i wreszcie mogę całkowicie oddać się czytaniu i spędzić więcej czasu w blogosferze. Mam wiele planów i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować :). Przygotowałam dla Was dwie skrajne recenzje - na pierwszy ogień idzie poniższa, a za kilka dni coś na osłodę :).
 "Kompromitacja" - Susan Isaacs

Oryginalny tytuł : Compromising Positions
Wydawnictwo : Amber
Data wydania w Polsce : 2008r.
Gatunek : kryminał/sensacja
Moja ocena : 2/6
 
Kiedy każdy dzień wygląda tak samo będąc wierną żoną wychowującą dwójkę dzieci i posłusznie podającą mężowi po pracy posiłek, życie w pięknym domu i w bezpiecznej okolicy może się znudzić.  Judith ma już tego dość. I właśnie w tym momencie spokojnym miasteczkiem wstrząsa ponura wiadomość o morderstwie jednego z mieszkańców. Doktor Fleckstein dotychczas wydawał się porządnym i godnym szacunku mężczyzną. Jednak ktoś chciał jego śmierci. Z czasem okazuje się, że motywów zbrodni było wiele. Kim tak naprawdę był uznany, bogaty dentysta? Judith czuje, że musi to sprawdzić. Otrzymuje od losu szansę na urozmaicenie własnego nużącego życia i zamierza z niej skorzystać. W dodatku wkrótce pojawia się kolejny dar od losu – przystojny porucznik, który szybko zawraca w głowie Judith.
Czasami zastanawiam się co mieli na myśli redaktorzy słynnych czasopism sygnując książkę niezwykle pozytywną rekomendacją. „W tej książce humor aż kipi”, „Wspaniała powieść, prześmiewcza i odświeżająca” – skomentował „Kompromitację”  Washington Post i The New York Times. W takich momentach zastanawiam się czy ktoś z ekipy tak uznanych pism przeczytał choć rozdział polecanej książki. I choć dotąd nie czytałam żadnego utworu Joanny Chmielewskiej, mam wrażenie, że występujące na okładce porównanie Susan Isaacs stanowi dla naszej polskiej autorki obrazę.
Już od samego początku główna bohaterka działała mi na nerwy. Zdesperowana kobieta niemal rzuca się na sprawę morderstwa, zapominając o własnej rodzinie. Choć wcale nie znała osobiście zmarłego doktora, jego zabójstwo przesłania jej wszystko inne. Jest to jedyny temat, o którym chce rozmawiać. Zachowuje się niczym nastolatka. Przez swoją fascynację naraża własne małżeństwo na szwank. Jednak jej mąż też nie należy do świętych. Z czasem przekonałam się, że nie ma ani jednej postaci, którą obdarzyłabym sympatią. Każda z nich posiada irytujące wady i mam wrażenie, że część z nich wcale nie została ukazana przez autorkę specjalnie, lecz były to wyraźne cechy bohaterów ukazujące się w różnych opisywanych wydarzeniach, które być może przez niektóre osoby zostaną odebrane zwyczajnie.
W pewnym momencie odłożyłam „Kompromitację” na bok, pozwalając sobie na inną lekturę. Jednak do tej książki powróciłam, nie chcąc oceniać jej nieprzeczytanej w całości. Mimo wszystko byłam ciekawa zakończenia. Niestety i ono mnie zawiodło. Wprawdzie go nie przewidziałam, lecz zupełnie nie było ono zaskoczeniem. Bohaterowie również domyślili się podobnego biegu zdarzeń i nie pojawiły się żadne zwroty akcji. Dialogi były banalne i komiczne – być może to ten humor mieli na myśli autorzy rekomendacji? W każdym razie mnie nie przekonały. Nie chciałabym oceniać jej tak nisko, jednak tak naprawdę jedyne pozytywne odczucie jakie we mnie pozostało to ulga, że mam lekturę tej opowieści już za sobą.
Wiem, że skrajnie negatywne opinie nie tylko odpychają, ale również zachęcają czytelników do przekonania się jakie oni odniosą wrażenia po przeczytaniu książki. Dlatego nie mówię całkowitego NIE. Po prostu nie polecę nikomu „Kompromitacji” jako „zgrabnej, uroczej, pełnej werwy komedii z sensacyjnym suspensem” (The New York Post). Jest to moja subiektywna opinia, a że każda przeczytana książka coś w nas zapisuje i wzbogaca o doświadczenia, zostawiam decyzję o jej przeczytaniu Wam :). 

*
A jakie Wy macie plany wakacyjne? Podróże, rozwijanie zainteresowań, a może nadrabianie książkowych zaległości? Piszcie :).

środa, 16 maja 2012

Ukarać czy nie?

Cześć kochani! Jestem z powrotem. Ogromnie dziękuję Wam za to, że mimo, że czasami kompletnie nie mam czasu lub siły by odwiedzić Wasze blogi to i tak wciąż ze mną jesteście. Wasze opinie są dla mnie niezwykle ważne i zawsze jestem ciekawa co myślicie o tym co opisuję w notce, więc dziękuję Wam z całego serca :).

"Ukarać zbrodnię" - Erica Spindler

Oryginalny tytuł : All Fall Down
Data wydania w Polsce : 2006r.
Wydawnictwo : Harlequin Enterprises
Ilość stron : 480
Moja ocena : 5/6 


Ludzie często zakładają z góry, że czarne jest czarne, a białe jest białe i nie ma nic pomiędzy. Gdy ktoś zabija należy do tej pierwszej grupy. Automatycznie staje się dla społeczeństwa zły. Lecz co jeśli zbrodnia popełniona została z dobrymi intencjami? Rzeczywiście, trudno to sobie wyobrazić. Ale kiedy ktoś na kogo jesteśmy skazani na całe życie jest prawdziwym potworem, jego śmierć może być dla bliskich wybawieniem. I jest ktoś kto chce im pomóc. To Mroczny Anioł.
Na jego trop jako jedyna trafia młoda policjantka Melanie May. Dostrzega ona podobieństwo między dziwnym zgonami określanymi jako wypadki, których ofiarami są mężczyźni znęcający się nad żonami i dziećmi, którzy uniknęli kary za swoje przestępstwa. Melanie targana sprzecznymi uczuciami postanawia zaryzykować swoją karierę i rozpocząć śledztwo. Namawia do współpracy Connora Parksa, agenta FBI i znakomitego profilera – specjalisty w tworzeniu portretów psychologicznych zbrodniarzy.
Postać mordercy jest tutaj bardzo ciekawie zarysowana. Nie łatwo jednoznacznie go ocenić. Dla jednego czytelnika najważniejsze będzie prawo i zakaz przejmowania roli Boga i decydowania o życiu innych, inny uzna, że Mroczny Anioł postępuje dobrze i nie należy go powstrzymywać. Szczególnie kiedy sami znaleźliśmy się w podobnej sytuacji i stając w rozterce między dobrem rodziny, a prawem modlimy się o śmierć bliskiej osoby, która zatruwa nasze życie.
Dodatkowym plusem książki jest romantyczny wątek Melanie i Connora. Doświadczony, cyniczny agent i początkująca, ambitna policjantka wymieniają się zabawnymi, ciętymi uwagami. Z czasem ich znajomość przeradza się w coś więcej.
Rok temu po raz pierwszy sięgnęłam po książkę Erici Spindler. Był nią „Złodziej tożsamości”. Autorka kryminałów zachwyciła mnie swoim piórem. Po lekturze książki „Ukarać zbrodnię” Spindler przekonała mnie do siebie całkowicie i myślę, że wkrótce trafi ona na listę moich ulubionych powieściopisarzy, a ja mam jeszcze większy apetyt na jej twórczość.
Początkowo podejrzenia Melanie uważałam za niezwykle naciągane, nieprzekonujące. Jednak z czasem uznałam wersję dziewczyny za wiarygodną. Co prawda zakończenie nie było dla mnie absolutnym zaskoczeniem, lecz całość książki to rekompensuje i zdecydowanie się nie zawiodłam. „Ukarać zbrodnię” pod względem ogólnego zarysu fabuły nie różni się od innych książek tego samego gatunku. Ale za to ukazanie mordercy w innym świetle nie przypomina kryminałów jakie dotychczas przeczytałam. Skłania ono do refleksji co tak naprawdę jest dobrem, a co złem i przekonuje, że nie warto z góry osądzać historii, której nie poznaliśmy od wewnątrz, a jedynie znamy ją pobieżnie na przykład z mediów.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Na ulicy tajemnic...

Już wkrótce Wielkanoc i kilka dni wolnego :). Szkoda tylko, że pogoda za oknem niezbyt wiosenna... Jednak nie warto się tym zbytnio przejmować - zaczynamy nowy tydzień, dla wielu bardzo pracowity, ale zwieńczony spotkaniem z rodziną przy suto zastawionym stole ;).

"Ulica szalonej rzeki" - Joy Fielding

Oryginalny tytuł : Mad River Road
Data wydania w Polsce : 2007r.
Wydawnictwo : Świat Książki
Liczba stron : 430
Moja ocena : 4,5/6


Każdy z nas ma jakieś sekrety. Jedni wstydliwe i mało znaczące, inni spędzające sen z powiek. Nie pozwalające na zapomnienie o przeszłości. Psujące teraźniejszość. Rokujące na przyszłość.

Jamie Kelogg ma liche życie towarzyskie, pracuje w znienawidzonej firmie, a jej siostra wciąż przypomina jej jakim jest nieudacznikiem. Wieczór, w którym poznaje przystojnego i czarującego Brada wydaje się wybawieniem. Mężczyzna o niesamowitej urodzie, otwarty, czuły, troskliwy, delikatny, z poczuciem humoru, w pełni zainteresowany dziewczyną – musi być ideałem. Ale czy ideały istnieją? Warto się nad tym zastanowić. Bo kiedy już wyruszymy w kilkudniową podróż z nieznajomym powierzając mu własny samochód nie będzie już odwrotu. I bynajmniej nie od niechlujnego czy irytującego zachowania partnera, ale czegoś znacznie gorszego – odkrycia jego prawdziwego oblicza. Twarzy głęboko skrywanej pod maską ideału.

Oprócz Jamie, poznajemy bliżej także dwie inne kobiety, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. A jednak to co wydarzy się później splata je ze sobą bardzo blisko. Fabuła „Ulicy Szalonej Rzeki” toczy się spokojnym tempem. Dopiero od drugiej połowy książki akcja nabiera tempa. Jednak nie oznacza to, że czytając pierwsze rozdziały będziemy się nudzić. Znając partnera podróży Jamie z trochę innej strony czytelnik wciąż jest pełen niepokoju. Autorka zadbała o to żeby pozornie zwyczajne zdarzenia podwyższały ciśnienie, a już po chwili móc odetchnąć z ulgą.

Joy Fielding znów mnie nie zawiodła. Dawkuje emocje w taki sposób, że czytelnik nie może spokojnie oderwać się od lektury, a ponadto silnie przeżywa emocje jakie czują w danym momencie bohaterzy. Czytałam już wiele książek i niejednokrotnie spotkałam się z dobitnymi opisami, lecz nie odczuwałam tak silnego obrzydzenia czy strachu jak w tej książce. Fielding po prostu nie boi się nazywać rzeczy po imieniu, a to sprawia, że czytając jej książki nie odczuwa się braków czy niedopowiedzeń.

Szczególnie polecam tę pozycję osobom, które mają ochotę na książkę, która zapadnie im w pamięć i są gotowi na zagłębienie się w jej świat oraz odczuwanie emocji wraz z bohaterami. To dobra powieść, kiedy możemy pozwolić sobie na całkowite wkroczenie do krainy fantazji, ponieważ łatwo przy niej zatracić poczucie czasu przewracając kartkę za kartką.

czwartek, 1 marca 2012

2# Filmowa środa

A dzisiaj...Filmowa środa w czwartek. Dość nietypowo, ale zwyczajnie zabrakło mi wczoraj czasu. Albo prawdę powiedziawszy wciągnęłam się w inne zajęcia :). Szczególnie wciągający okazał się kanał na Youtube, który pragnę Wam polecić. Lekko Stronniczy - gwarantuje porządną dawkę śmiechu i poprawę najpodlejszego nastroju ;).

Tytuł filmu : Magia kłamstwa
Oryginalny tytuł : Lie to Me
Gatunek : dramat, kryminał
W rolach głównych : Tim Roth, Kelli Williams, Brendan Hines, Monica Raymund
Liczba nagranych dotychczas sezonów : 3
Opis : Serial opowiada o naukowcu behawioryście, który jest ekspertem w dziedzinie wykrywania kłamstwa. Dr Cal Lightman (Tim Roth) pomaga zarówno FBI, policji, kancelariom prawniczym, korporacjom jak i osobom prywatnym. Dr Gillian Foster (Kelli Williams) jest psychologiem skupiającym się na ogólnym odbiorze będąc przeciwwagą dla szczegółowego Lightmana. Eliego Lokera (Brendan Hines) cechuje szczerość, przez którą co rusz wpada w tarapaty. Natomiast Ria Torres (Monica Raymund) jako jedna z niewielu potrafi wykrywać kłamstwa nie posiadając naukowego przeszkolenia, a jedynie wrodzoną intuicję.
Moja ocena : 8/10

Dzisiaj miałam napisać o "Idach Marcowych", jednak postanowiłam przedstawić Wam serial "Magia kłamstwa" z uwagi na to, że jeszcze dziś o 20:40 na kanale TVP2 możecie obejrzeć 3 odcinek tegoż serialu, a naprawdę warto.
O "Lie to me" słyszałam wiele razy, ale nigdy nie miałam okazji obejrzeć. Kiedy jednak zniknął z anteny Dr House, a w zamian za to pojawiła się "Magia kłamstwa" postanowiłam sprawdzić więcej informacji na temat tego serialu i jak się okazało, pod tym tytułem kryła się produkcja, o której tyle słyszałam.
W moim przypadku pochlebne opinie na jej temat sprawdziły się. Lubię taką psychologiczną tematykę, do tego szczypta ironii i sceptyzmu głównego bohatera plus dobrze nakreślone postaci poboczne, które zdecydowanie można polubić.
Cal Lightman jest bohaterem wyrazistym, sam często kłamie i nie kryje się z tym. To on jest ekspertem wśród całej ekipy. Potrafi dostrzec każdy szczegół w mowie ciała, który świadczy o kłamstwie.
Szczególnie polubiłam też młodą Rię Torres. Trafia do ekipy w dość nietypowy sposób, jej wrodzony talent zostaje odkryty.
Jestem ciekawa Waszej opinii, ponieważ jestem pewna, że dużo osób zna ten serial od dawna. A tym, którzy nie mieli okazji zaznajomić się z nim, naprawdę polecam. Oprócz rozrywki dostarcza także przydatnej wiedzy, która rzeczywiście się sprawdza.

piątek, 24 lutego 2012

Morderca w świecie prawa

Ostatnio w blogosferze ucichło. Na ostatni wpis nie było żadnego odzewu, a na Waszych blogach też widzę jakiś zastój czytelniczy. A może to tylko moja niecierpliwość? Mam nadzieję, że tak jest i już wkrótce pojawią się świeżutkie recenzje ;).

"Czuły punkt" - Lisa Scottoline

Autor : Lisa Scottoline
Oryginalny tytuł : "Legal Tender"

Data wydania w Polsce : 2008r.
Ilość stron : 338
Moja ocena : 3,5/6


Kiedy sięgam po lekturę, na której znane czasopismo lub persona reklamuje książkę jako wybitnie zabawną, nastawiam się na to, że tak nie jest. Z reguły takie komentarze są zdecydowanie przesadzone i po przeczytaniu danej książki zastanawiamy się gdzie, u licha, były te zabawne teksty, które miały rozbawić nas do łez. A jednak takie książki kuszą. Za każdym razem myślimy, że może wreszcie będzie to ta jedyna, której komentarz z okładki pokryje się z treścią. I tym razem pokusa wygrała. Jednak nie żałuję swojej decyzji.

Bennie Rosato jest młodą prawniczką. Razem z byłym chłopakiem, Markiem, prowadzi kancelarię adwokacką, która przynosi coraz większe korzyści. Wszystko zaczyna się psuć kiedy pewnego wieczoru Mark informuje ją o swoich planach likwidacji firmy. Wydaje się, że gorzej być nie może, jednak następnego dnia Mark ginie z rąk niezidentyfikowanego mordercy, a głównym podejrzanym jest... sama Bennie. Fakty przemawiają przeciwko niej, a Bennie nie może przedstawić wiarygodnego alibi... Wkrótce sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, a morderca wciąż krąży na wolności. Młoda adwokat postanawia mimo przeciwności rozwiązać zagadkę śmierci Marka.

Z Lisą Scottoline spotykam się po raz pierwszy. Podczas krótkich oględzin dorobku literackiego autorki zdążyłam dowiedzieć się, iż wydane przez nią kryminały obracają się wśród prawników i sędziów. Książki o podobnej tematyce danej pisarki to m.in. "Krok w krok za Mary", "Córeczka tatusia", "Niegrzeczna dziewczynka". "Ocal mnie" oraz "Spójrz jeszcze raz" są alternatywą dla osób niezainteresowanych sferą prawa ;).

Czytając pierwszy rozdział "Czułego punktu" miałam ochotę odłożyć książkę na półkę, a opinia na temat sarkastycznego humoru stanowiła dla mnie swoisty żart. Postanowiłam jednak nie zrażać się i jak się okazało, był to dobry wybór. Lektura szybko mnie wciągnęła i przeczytałam ją w mgnieniu oka. Jeśli chodzi o humor to co prawda nie mogę zagwarantować salw śmiechu, jednak raz po raz pojawiały się zabawne uwagi i żarty sytuacyjne. Niektóre sytuacje wydawały się wręcz nieprawdopodobne, jednak jeśli spojrzałam na własną tendencję do pakowania się w kłopoty, nie trzeba było długo mnie zapewniać, że dana sytuacja mogła wydarzyć się na prawdę.

Historia opowiedziana jest z perspektywy Bennie i choć nie przepadam za narracją pierwszoosobową, w tym wypadku opowieść została bardzo dobrze poprowadzona.
Niestety mimo, że nie przewidywałam takiego zakończenia, nie wprawiło mnie ono w osłupienie. Oczekiwałam czegoś bardziej spektakularnego i poczułam się lekko zawiedziona.

"Czuły punkt" mogę polecić osobom, które szukają książki z akcją trzymającą w napięciu i mają ochotę na dłuższą lekturę. Lisa Scottoline zagłębia nas w świat pewnej siebie pani adwokat i wciąż podsyca czytelnika nowymi, szokującymi faktami.

niedziela, 19 lutego 2012

Zjawiska paranormalne i morderstwa - "18 sekund"

Kiedy za oknem deszcz, a o niedawnym śniegu przypominają jedynie kałuże, nie pozostaje nic innego jak tylko schować się pod ciepłym kocem z gorącą herbatą z cytryną i obowiązkową lekturą. No i może jeszcze z ciasteczkiem albo pozostałym z czwartku pączkiem ;). U mnie w tej roli za chwilę wystąpią bananowo-miodowe babeczki i książka "Czuły punkt". A u Was?

18 sekund - George D. Shuman

Wierzę w to, że ludzie mogą w prezencie od stwórcy otrzymać jakiś niesamowity dar. Dar, który jest również przekleństwem. Dar, który wnosząc coś niezwykłego, zabiera inny, istotny element naszego życia.

Sherry Moore taki dar otrzymała. Dotykając ciała denata potrafi odczytać zapis z jego pamięci krótkotrwałej - osiemnaście ostatnich sekund jego życia. Co zaskakujące, jest niewidoma. Jednak we wspomnieniach zmarłych, kolory i obrazy ożywają. Sherry pomaga osobom prywatnym, a także policji w rozwiązywaniu spraw, które nie odnalazły swojego zakończenia.

Wbrew pozorom akcja książki pt. „18 sekund” nie kręci się głównie wokół Sherry i nie jest ona postacią pierwszoplanową. Bowiem historię tajemniczych morderstw w Wildwood poznajemy z perspektywy wielu bohaterów – m. In. porucznik Kelly O’Shaughnessy, mordercy Earl’a Sykes’a i innych postronnych osób, na przykład ofiar, które poznajemy na chwilę przed ich śmiercią.

Earl Sykes choć trafił do więzienia za spowodowanie wypadku na drodze, jest psychopatą, gwałcicielem i seryjnym mordercą kobiet. Po latach spędzonych w niewoli zostaje warunkowo wypuszczony. I nie ma zamiaru spoczywać na laurach. Wraca do gry.

W nadmorskiej miejscowości Wildwood znikają kolejne dziewczyny. I nie są to zwyczajne zaginięcia, kiedy ofiara „zapada się pod ziemię”. Sprawą kieruje świeżo upieczona pani porucznik. Jednak czy długo nią pozostanie, gdy nie każdy jest zadowolony z jej pracy, a z każdej strony nadciągają kłopoty?

Momentami brutalna i niesamowicie prawdziwa historia sprawia, że czytelnik niemal pochłania każdą stronę książki. George D. Shuman wykazał się lekkim piórem i znajomością tematu, którą zyskał dzięki dwudziestoletniej pracy w waszyngtońskiej policji. Wprowadzenie tylu postaci oraz narracja z ich perspektywy nie pozwala odbiorcy się nudzić. Akcja „18 sekund” to nie tylko szaleńczy bieg w poszukiwaniu mordercy. Czytelnik poznaje życie każdego bohatera, co umożliwia mu przyjęcie określonego nastawienia do danej osoby.

Moją sympatię zaskarbiła porucznik Kelly i uważam, że tak naprawdę to ona jest głównym bohaterem książki. Z tą silną, ale także wrażliwą kobietą, przeżywamy większą część historii.

Choć morderca jest nam znany od samego początku, lektura wcale nie jest przewidywalna. To czego dowiadujemy się podczas lektury, zaskakuje nie tylko bohaterów, ale także nas samych. Dzięki znajomości sprawcy zbrodni, zauważamy jak łatwo jest przejść tuż obok rozwiązania nie dostrzegając go i balansować na cienkiej granicy.

Choć co prawda, zakończenie było dla mnie zbyt piękne i nieprawdopodobne to jednak w pewnej kwestii Shuman zaskoczył mnie i dał poczucie spełnienia z przeczytanej powieści.

Książkę tę polecam nie tylko miłośnikom literatury kryminalnej. Znajdziemy w niej także wątek miłosny czy obyczajowy, a akcja zainteresuje każdego czytelnika.

Moja ocena : 4/6