"Listy pisane miłością" - James Patterson

Tytuł oryginału : Sam's letters to Jennifer
Wydawnictwo : Świat Książki
Data wydania : 2005r.
Moja ocena : 5/6
Listy. Mogą mieć wielką moc. Wyzwalają w nas wyjątkowe
emocje i pozostają pamiątką na lata. Poprzez
tę ręcznie zapisaną papeterię możemy przekazać komuś coś czego nie potrafimy
wyznać „twarzą w twarz” lub poznać historię czyjegoś życia. Listy potrafią
nawet odmienić nasz własny życiorys.
Jennifer otrzymuje taką szansę od losu. Kiedy powraca do
miejscowości, z którą wiąże wiele wspomnień odnajduje plik zaadresowanych do
siebie listów napisanych przez jej babcię i zarazem najlepszą przyjaciółkę,
Sam, która znajduje się w śpiączce. Dzięki tym zapiskom Jennifer poznaje
wyjątkową historię, której nie miała szansy nigdy wcześniej usłyszeć. Listy,
choć opowiadające o losach babki po części stanowią także opowieść o życiu
Jennifer. A ona sama zaczyna inaczej patrzeć na świat i otwiera się na miłość,
której po bolesnych przeżyciach tak długo unikała.
Zawsze wierzyłam w siłę listów i odręcznych notatek. Tak
wspaniale jest otwierać zaadresowaną do siebie kopertę i z rosnącym
oczekiwaniem zastanawiać się jaka treść znajduje się w środku. Nie zawsze
radosna, lecz niemal za każdym razem odnosząca konkretny skutek i wywołująca
emocje.
Szczerze mówiąc do pewnego momentu nie sądziłam, że „Listy
pisane miłością” aż tak mnie wzruszą. Po prostu nie zawsze jest odpowiedni czas
na łzy, a ja uważałam, że dziś jest właśnie taki „niewzruszający” dzień. Tak
więc, nie sądziłam, że pisząc tę recenzję oczy zajdą mi mgłą i z trudnością
będę zastanawiać się jak nie ujmując niczego przekazać uczucia, jakie we mnie
pozostały po skończeniu lektury. Nie jest to proste zadanie.
Ta cieniutka książka (zaledwie 167 stron) niesie z sobą
ważny przekaz. To nie jest zwykłe ckliwe romansidło. Choć traktuje o miłości, jest to historia o prawdziwym życiu, które rzuca nam pod nogi wiele przeszkód.
Które w pewnym momencie mówi „No, dosyć tego dobrego” i przerywa upragnione
szczęście w najbardziej niespodziewanym momencie. Ale niesie też dobre
niespodzianki. Dlatego o szczęście warto walczyć. Ponieważ „miłość nigdy nie
umiera”*, a nadzieja umiera ostatnia.
Myślę, że powiedziałam wiele, choć i tak nie oddaje to
wartości książki. Dlatego warto ją przeczytać. „Listy pisane miłością” to
powieść dla każdego, nie tylko romantyka. Dla czytelnika, który chce by
książka zapadła mu w pamięć. Bo ja zapamiętam ją na długo.
"Jak się okazuje, Jenny, życie bardzo przypomina napełnianie słoja plażą. Nie chodzi o to, żeby zmieścić w nim wszystko, ale o to, by najpierw zatroszczyć się o najważniejsze rzeczy - wielkie, piękne kamienie - najwartościowszych ludzi i najpiękniejsze przeżycia, a sprawy mniej ważne dopasować do nich. Inaczej na to, co najlepsze, może nie starczyć miejsca." **
"Jeśli potrafisz śmiać się z czegoś, co ci się przydarzyło, po upływie czasu, to znaczy, że potrafisz śmiać się od razu." ***
* str.162
** str.63
***str.65
Wydaje się być świetną książką :)
OdpowiedzUsuńJeśli bedę mieć możliwość na pewno przeczytam :)
Poszukam w bibliotece:)
OdpowiedzUsuńzdaje się być ciekawą książką:)
OdpowiedzUsuńposzukam :)
Zdecydowanie listy mają w sobie "to coś";) Zainteresowała mnie ta książka. Myślę, że niesie ze sobą dużo pozytywnych emocji. I może choć trochę zachęci niektórych do pisania listów;)
OdpowiedzUsuńMoje wakacje spokojnie, w domu. Mi to odpowiada;)
Unikam tego typu książek raczej. Szczerze mówiąc nie lubię listów. Wręcz nie cierpię. Jednak skoro mówisz, że to piękna i wzruszająca lektura o życiu, to może jednak się skuszę. Zobaczymy. :)
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytam:) Wydaje mi się, że okładka też bardzo zachęca.
OdpowiedzUsuńIdealna na letnie dni, takie jak teraz ;).
UsuńNo tak... Listy. Rzadko kiedy piszemy je w dzisiejszych czasach. Zgadzam się z tobą w zupełności. Czasami mam wrażenie, że nie pasuję do tego całego XXI wieku. A książka brzmi zachęcająco. Lubię tego typu literaturę. Jest lekka i idealna na letnie dni. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja :) Pozdrawiam również.
UsuńSzczerze mówiąc nie przepadam za książkami, typowo skupionymi na miłości. Wątki miłosne ok, ale całe powieści a w tym wypadku listy, to już nie moja bajka :)
OdpowiedzUsuńJeżeli mam sięgnąć po romans, to jedynie historyczny. Takie powieści czytam jedynie kiedy muszę. ; ) Cytaty jednak ciekawe.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.